panikea:

– Dawno, dawno temu było takie miasto, które nazywało się Warszawa – zacząłem szybko. – I tam wszyscy mężczyźni szanowali kobiety, a kobiety szanowały mężczyzn, oni przynosili im kwiaty, one na nich czekały, uśmiechając się łagodnie. Mężowie i żony byli wierni. Nikt nikogo nie wystawiał na randkach, nikt nie traktował drugiej strony jak portfel i nikt nie oczekiwał, żeby na pierwszej choć cycki można było pomacać.

– Jaka piękna bajka – powiedziała rozmarzonym głosem Rita.

| PIOTR C. - z powieści „Roman(s)“

panikea:

Wcale nie chodzi o seks, tylko o długie, niekończące się rozmowy i całkowitą akceptację drugiej osoby.

Nie chodzi o seks, tylko o to, jak się na siebie patrzy. Z zachwytem w oczach.

Nie chodzi o seks, tylko o to, aby on zaprosił ją na kolację, miło z nią porozmawiał i odwiózł do domu.

Na pożegnanie pocałował w policzek. O to, że cieszysz się, że wracasz do domu. Seks to tylko kilka ruchów, kilka jęków, paznokcie szarpiące prześcieradło oraz poranek.

Najdłużej zostaje nie dotyk dłoni na skórze, ale dotyk mózgu słowami. Rozumiesz?

| PIOTR C. - z powieści „Roman(s)“